Spis utworów:
- Trip to Doha 5:40
- 137 sec. 7:11
- Cinematic 7:41
- Old British Spy Movie 5:10
- Iceland 7:12
- Encore 6:07
- Aperitif for Breakfast (O.M.R.J) 6:06
- Spiritual Machine 6:54
- The Storyteller (Svensson) 6:38
- Human Error 7:58
Recenzja redakcji:
Wybierając się do kina, mamy nadzieję na zapadającą nam w pamięć historię, opowiedzianą przez współgrające elementy obrazu, dźwięku, scenariusza, gry aktorskiej i wielu innych czynników, które tworzą klimat spektaklu oraz jego interesującą treść. Spektakl jest tym ciekawszy, im bardziej kompletna jest budowla, złożona z poszczególnych klocków. Gdy jednego zabraknie, dzieło często traci na wartości odbioru. No właśnie – ale czy na pewno? Czy nie da się stworzyć muzyki, która zastąpi opowieść i będzie jednocześnie stanowiła jej ilustrację?
Przez 5 lat Lebowski skrupulatnie budował świat nieistniejącego filmu. Artyści, posługując się bogatą wyobraźnią, pieczołowicie kreowali realia projektu, który stał się hołdem oddanym kinu przez marzycieli. W „Cinematic”, możemy podziwiać efekty ich wizji, opartej na przeplatających się motywach wschodniej i zachodniej muzyki filmowej oraz kwestiach wypowiadanych przez legendy kunsztu aktorskiego. Pojedyncze zdania, wyrwane z obrazów takich jak „Hydrozagadka” czy „Gangsterzy i filantropi” rozpoczęły nowe życie, pełniąc na krążku rolę podpowiedzi interpretacyjnych dla odbiorcy. W ten sposób, słuchaczowi, który samodzielnie wkracza w atmosferę poszczególnych utworów, zaczyna towarzyszyć sufler – raz to w postaci Maklakiewicza, innym razem Holoubka - powoli odkrywający arkana magicznej sztuki muzycznego dialogu. Ten nowatorski pomysł artystów sprawdza się doskonale – wystarczy przymknąć oczy, by doświadczyć barwnej podróży po wstęgach czasu i przestrzeni – poczuć kino wielu wymiarów tuż za zamkniętymi powiekami. Spotkałem się z określeniem tej płyty jako muzyki ilustracyjnej, posiadającej zdolność epicką. Rzeczywiście, „Cinematic” potrafi pięknie opowiedzieć zaklęte w snach te 10 historii o różnych odcieniach. Francuskie do granic Encore, Spiritual Machine z akcentem science-fiction, deszczowy klimat Old British Spy Movie czy jesienna melancholia refleksyjnego The Storyteller są obrazami tak wyrazistymi, że przykuwają uwagę bezlitośnie, a gdy kończy się projekcja każdego z nich, aż kusi, by ją zapętlić i trwać w charakterystycznym universum, odcinając się od pochmurnej wrześniowej rzeczywistości. Odnosząc się do techniki, warto zauważyć, że członkowie Lebowskiego budują swoje dzieło w oparciu o dialog gitary i instrumentów klawiszowych, kontrolując je klimatycznym basem i perkusją nadającą tempo, dzięki czemu akcja w utworach ewoluuje, w finale stając się żywiołową i wyrazistą. Całość, zgrabnie wzbogacana syntezatorami i samplami, pozwala rozkoszować się wrażeniem mnogiego instrumentarium i tylko w kilku momentach może drażnić zbyt mocne, przesterowane metalowe brzmienie gitary. Z kolei wstawki fortepianu, akordeonu oraz skrzypiec są wyważone i stanowią mocny trzon późniejszego odbioru kolejnych kawałków, podobnie jak armeński duduk, który potrafi nadać orientalny wydźwięk. Jeśli chodzi o wokal – sprawę rozwiązały wspomniane wyżej kwestie ikon kina plus gościnnie zaproszona Katarzyna Dziubak, która wspaniale kreuje różnorodne wschodnie akcenty w 137 Sec.
Debiutancki album Lebowskiego jest dla mnie sporą niespodzianką, gdyż nie liczyłem na tak dobrą pozycję, do której będę chętnie wracał nie jeden raz. Cieszę się, że artyści potrafili zrealizować swoje zamierzenie i przenieść odbiorcę w filmowy świat pełen fantastycznych koncepcji, nie tracąc przy tym wartości artystycznej. Krążek to przede wszystkim kawał dobrego rockowego seansu, który zamknięty w nieco ponad godzinie, zapewnia mocną dawkę artrocka. Obyśmy na kolejny projekt nie musieli czekać długo. Ocena końcowa: 9/10


